
źródło: http://www.flickr.com/photos/nattu/1385100375/
Aby być wolnym finansowo potrzebujemy dużego majątku. Tylko duże aktywa dadzą nam duży dochód pasywny. Mając milion złotych możemy żyć z odsetek 10 000 zł miesięcznie. Skąd jednak wziąć pieniądze aby w ogóle rozpocząć taką inwestycję? Jak zbudować takie aktywa? Od czego zacząć?
Większość drobnych inwestorów może rozpocząć inwestycje kapitałowe już od małych sum pieniędzy. Mając 1000 zł możemy zacząć inwestować w fundusze inwestycyjne lub na giełdzie. Ale czy warto?
Inwestowanie małych sum pieniędzy nie zawsze spełnia nasze oczekiwania bo:
- Opłaty potrafią pożreć cały zysk
- Mały kapitał daje małe zyski, a czas który potrzebujemy poświęcić na analizę i podjęcie decyzji inwestycyjnych jest ten sam
- Mały kapitał daje małe możliwości - dobre inwestycje mogą mieć wysoki próg wejścia (np inwestowanie w nieruchomości lub inwestycje alternatywne w precjoza itp)
Jak zdobyć pieniądze na inwestycję?
1. Oszczędzaj regularnie i przeznaczaj zaoszczędzone pieniądze na inwestycję
Zacznij choćby od 10 zł tygodniowo. Nie potrzebujesz ani skarbonki ani lokaty. Po prostu odkładaj. Jak będziesz miał już z 1000 – 2000zł pomyśl o jakimś oprocentowanym rachunku (ale nie licz na zawrotne odsetki – skup się raczej na tym by tego nie wydać). Bądź regularny. Traktuj to jako trening. Tu nie liczą się sumy – tu liczy się wytrwałość.
2. Pomnażaj to co już masz
Masz już jakieś oszczędności? Pomnażaj to, nawet jeśli to są małe pieniądze. Nie jestem zwolennikiem lokat, ale w tym przypadku mają sens. Ich główną zaletą jest to, że zamrażają nasz kapitał na jakiś czas i nie pozwalają nam go wydać. Tak naprawdę to my jesteśmy największym wrogiem naszej inwestycji, bo gdy tylko uzbieramy trochę kapitału od razu przychodzi nam na myśl by wydać go na to czego wcześniej nie mogliśmy kupić. I w ten sposób nasze krótkowzroczne zachcianki rujnują długoterminowe marzenia. Tak nie postępują bogaci ludzie! Tak postępują biedni. I właśnie dlatego całe życie są biedni.
3. Zwiększ swoje dochody
Jeśli pracujesz na etacie – to nie będzie łatwo. Pomyśl o podwyżce, o premii. Dowiedz się dokładnie co zrobić by ją dostać. (Czasem wymaga to zdolności nadprzyrodzonych, wiem :P ale zrób to) Pomyśl o tym o czym jeszcze nie myślałeś. Szukaj pieniędzy tam gdzie jeszcze nie szukałeś. Polecam w tym miejscu książkę Tima Ferrissa “4-godzinny tydzień pracy”.
Jeśli pracujesz na prowizji to sprawa jest jeszcze prostsza. Tu sam sobie dajesz podwyżkę. Wyznacz sobie ambitniejsze cele, pracuj więcej i mądrzej. Twoim celem jest: zwiększyć swoje dochody. Skup się przez najbliższe 3 miesiące tylko na tym. (“Tylko” znaczy “tylko” – musisz poświęcić całą swoją uwagę na jeden cel, nie możesz jednocześnie myśleć o tym że masz egzamin do zaliczenia lub 1000 słówek z języka obcego do nauczenia się – nie rozpraszaj się). Pracującym na prowizji polecam książkę Franka Bettgera “Jak przetrwać i odnieść sukces w biznesie”.
Nie pracujesz? Jesteś studentem i rodzice cię utrzymują? Jesteś na zasiłku, na rencie? Znajdź pracę! Siedzenie w takiej “strefie komfortu” do niczego nie prowadzi. Nie musisz pracować żeby się utrzymać? Kto inny cię utrzymuje? OK, ale pamiętaj – wolny finansowo też nie musisz być. To nie jest coś co osiągnie każdy. Pracuj pomimo, że nie musisz! Zawsze możesz wykonywać jakieś zlecenia przez internet lub znaleźć pracę na pół etatu.
4. Poszukaj dodatkowego źródła dochodu
Nie masz czasu na pracę na pełny etat? A może już pracujesz? Poszukaj czegoś co możesz robić po godzinach. Niech to będzie elastyczne. Może jakaś praca na prowizji. Może jakieś zlecenie w branży, która jest dla ciebie hobby. Znajdź coś. Poszukaj już teraz. Popytaj znajomych. Poznaj nowych ludzi. Możliwości jest wiele.
Jeśli już coś znajdziesz pamiętaj, że pracujesz dodatkowo, bo masz w tym swój cel. Nie wydawaj pochopnie tych pieniędzy. Załóż sobie, że przynajmniej 50% przeznaczysz na swoja inwestycję, a pozostałą część na przyjemności (w nagrodę za pracę – to też ważne, bo podtrzyma twoją motywację). Pamiętaj:
“Dążenie do wolności finansowej to nie robienie tego co chcę, ale tego co postanowiłem”
5. Zminimalizuj wydatki
Eliminuj “zbędne wydatki”, a nie “przyjemności”. Rozróżniaj “oszczędzanie” i “dziadowanie”. Oszczędzanie to rozsądne gospodarowanie swoimi pieniędzmi – także przeznaczanie ich na przyjemności – w sposób kontrolowany i przemyślany.
Chcesz być spontaniczny? Proszę bardzo. Trzymaj 300 zł w portfelu tylko na przyjemności w tym miesiącu. Możesz to wydać na co chcesz! Na co tylko ci przyjdzie ochota. Są tylko 2 zasady:
- Te pieniądze trzeba wydać w całości do końca miesiąca
- Można je przeznaczyć tylko na coś co sprawi ci przyjemność Nie wolno tego oszczędzać, ani kupować czegoś co jest potrzebne!
Brzmi jak przeciwieństwo oszczędzania? Wręcz przeciwnie. To jest właśnie rozsądne gospodarowanie swoimi pieniędzmi. Część przeznaczasz na zaoszczędzenie a część na wydanie. Kluczem jest to, że kontrolujesz wydawanie pieniędzy.
Dziadowanie z kolei to to czego nas uczą rodzice (w każdym razie mnie tego nauczyli :P). Odmów sobie przyjemności dzisiaj. Włóż do skarbonki. Wydaj to na jakąś przyjemność jutro. Bez sensu moim zdaniem.
6. Wyznacz sobie cel!
Cel musi być. Bez niego dasz sobie spokój po miesiącu. Nawet jeśli teraz jesteś super zdeterminowany – jeśli nie zapiszesz celu to prędzej czy później dasz sobie spokój. Zapisz go na kartce!
Twój cel ma cie motywować. Nie pisz “Chcę zaoszczędzić 10 000zł”, tylko zastanów się co to 10 000zł dla Ciebie oznacza – jakie emocje ci to da? Jak się będziesz czuł gdy osiągniesz ten cel. Jak siebie wtedy nagrodzisz? Co z tego będziesz miał?
7. Przestań marudzić, że się nie da!
Nie wmawiaj sobie, że w tym kraju nie ma pracy, albo że życie jest ciężkie. Nawet jeżeli to prawda to zamartwianiem nic nie zmienisz. “Weź się do roboty!” – tylko tak coś zmienisz. Bądź przy tym realistą i nie goń za “złotymi interesami”. Każdy sukces wymaga pracy – nastaw się na to.
Skąd nie czerpać pieniędzy na inwestycję
1. Kredyty i pożyczki
Pierwsza zasada inwestowania to “Inwestuj zawsze swoje pieniądze”. Nawet gdy masz 100% pewności że znalazłeś super inwestycję to pamiętaj – nigdy nie masz 100% pewności (tak! przeczytaj zdanie jeszcze raz!). Gdy inwestujesz zawsze istnieje ryzyko. W dodatku każda pożyczka kosztuje – co dodatkowo utrudnia uzyskanie zysku. Inwestowanie pożyczonych pieniędzy jest bardzo ryzykowne także z innego powodu. Są nim emocje, które są tym większe im większa suma, którą inwestujemy. Inwestor amator, który inwestuje cudze pieniądze najczęściej nie jest także świadomy zgubnego wpływu emocji na inwestycję i nie potrafi ich wyeliminować.
2. Kredyt studencki
Ten kredyt jest tani bo to forma pomocy socjalnej Państwa! Inwestując go zabierasz pieniądze tym, którzy ich naprawdę potrzebują i w dodatku pakujesz się w kłopoty prawne, a w przyszłości także i finansowe (bo kredyt będziesz musiał spłacić, nawet jak inwestycja ci się nie powiedzie!) Jeśli ktoś ci doradza inwestowanie kredytu studenckiego – omijaj go z daleka – nie robi tego dla twojego dobra, ale po to by na tym zarobić.
3. Cudze pieniądze
Czyli pieniądze znajomych, przyjaciół i rodziny. Tu jest sytuacja taka sama jak w punkcie pierwszym tylko, że zamiast popaść w długi ryzykujemy utratą przyjaciół i zrujnowaniem stosunków rodzinnych. Sami oceńcie co dla was jest ważniejsze.
4. Fundusz awaryjny
Bez względu na wszystko nigdy nie inwestujcie wszystkich swoich pieniędzy. Zawsze trzeba coś zostawić na “czarną godzinę”. Żyjemy w kapitaliźmie i tylko naiwni wierzą w to, że “jakoś to będzie” lub “państwo nam pomoże”.
Co jest najważniejsze w inwestowaniu?
Wcale nie kapitał! Najważniejsze w inwestowaniu są: wiedza i doświadczenie. Jedno i drugie kosztuje. Wiedzę możemy zdobyć kupując książki lub szkolenia, a doświadczenie po prostu inwestując (i nierzadko tracąc). Sami wybierzcie czy posiadany 1000zł wolicie dołożyć do waszej inwestycji czy zainwestować w wiedzę.
Być może zainteresuje Cię też:

Loading...
Nie zgodzę się co do pożyczek.
Sam wziąłem kredyt studencki i skończyłem informatykę na Politechnice. Teraz (rok po studiach) jeżdżę BMW 335i 2007. Kredyt mam do spłaty ale umożliwił mi studiowanie i inwestycję w siebie, która jest najważniejsza. Argument, że ktoś kto potrzebował pieniędzy ich nie dostał jest głupotą. Nie żyjemy w komunie i nie rozumiem, dlaczego pieniądze z podatków (czyli moje i Twoje) mają być wydawane na pomoc komukolwiek. Od tego są instytucje charytatywne. Dopłata do mojego kredytu okazała się inwestycją Państwa (czyli społeczeństwa) we mnie. Przez ostatnie 4 lata zapłaciłem około 80 000 podatków bezpośrednich (nie licząc VAT, akcyza cło i nakręcanie koniunktury przez wydatki konsumenckie).
Za sam samochód sprowadzony z USA zapłaciłem sumę pięciocyfrową w postaci podatków.
Pomijając wszystko, artykuł powinien nazywać się “Jak oszczędzać”, gdyż n.p. uszczuplając swoje wydatki nie jestem w stanie uzyskać pieniędzy na inwestycje, które pozwolą mi wskoczyć “piętro wyżej”.
Proszę mi powiedzieć gdzie można uzyskać pewne odsetki w wysokości 12% rocznie (netto czy brutto bo nie zostoło to sprecyzowane)?
Dzięki za odpowiedź.
Sam chciałbym wiedzieć gdzie można uzyskać odsetki 12% w sposób gwarantowany! Inwestowanie polega na wystawianiu pieniędzy na ryzyko i nigdy nie ma gwarancji zysku!
Są jednak fundusze inwestycyjne (polskie) które w ciągu ostatnich 10 lat uzyskały średniorocznie powyżej 13%. Są strategie inwestycyjne które w tym okresie dały zysk 18% średniorocznie (po uwzględnieniu opłat i podatku Belki)! O tym jakie to strategie będę mówił na szkoleniu Turbo 5 marca 2011 we Wrocławiu. Zapraszam: turbo.best.pl.
Dzięki za twój komentarz!
Jeśli chodzi o inwestowanie cudzych pieniędzy, to się nie zgodzę. Tylko inwestowanie dzięki pieniądzom innych ludzi pozwala zdobyć prawdziwe bogactwo. Nie wolno tu jednak mylić przejadania kredytów, lub pożyczek. Sam Robert Kiyosaki, twórca gry cashflow uczy, że jest dobry debet i zły debet. Trzeba tylko wiedzieć jak inwestować. Na przykład kupno mieszkania na wynajem z kredytu hipotecznego jest jak najbardziej dobrym posunięciem. Wy jako grający w cashflow powinniście o tym najlepiej wiedzieć, o tym przecież jest ta gra. Trzeba to tylko robić z głową. Są pewne zasady, które trzeba przestrzegać. Inaczej takie inwestowanie może się źle skończyć.
Masz dużo racji w tym co piszesz. Inwestowanie wymaga trzymania się zasad inaczej może się źle skończyć. Ja osobiście nie czerpię wiedzy o inwestowaniu z Cashflow, bo choć jest to świetna gra edukacyjna to nie okłamujmy się: inwestowanie papierowych pieniędzy nie zrobi z ciebie inwestora! Cashflow podobnie jak książki Kiyosakiego są bardzo inspirujące i pokazują ciekawe mechanizmy biznesowe i inwestycyjne, ale są zbyt ogólne by być przewodnikiem dla młodego inwestora. Przestrzegam kogokolwiek przed podejmowaniem poważnych decyzji biznesowych czy inwestycyjnych (także braniem kredytu) tylko po grze Cashflow! Są od tego specjalistyczne szkolenia takie jak np to.
Inwestuję na rynku kapitałowym od lat i wiem, że jedną z podstawowych jego zasad jest: “Inwestuj tylko swoje pieniądze”. Zasada ta bierze się z giełdy i ma chłodzić zapały “młodych wilków”, którzy najchętniej pozadłużaliby się po uszy po to by zainwestować. Takie postępowanie w najlepszym wypadku kończy się tym, że odsetki rosną szybciej niż zyski, nie mówiąc już o sytuacji czasowych spadków, czy wręcz kryzysu! Wtedy nie tylko tracimy kapitał, ale jeszcze kończymy z długami.
Zresztą spróbuj pójść do banku i powiedzieć, że chcesz pożyczyć pieniądze żeby zainwestować. Nie dostaniesz. To samo z kredytem studenckim. Choć można to obejść – to nie polecam, bo “Inwestować należy własne pieniądze” – inaczej jak inwestycja nie pójdzie z zgodnie z planem to skończysz z długami.
Co innego rynek nieruchomości i myślę że o tym właśnie piszesz. Rzeczywiście trudno jest kupić nieruchomość bez wspierania się kredytem (hipotecznym). Mało tego inwestowanie nieruchomość pod wynajem jest często bardziej zyskowne przy kredytowaniu niż bez (stosunek zysku do wkładu). O tym jednak nie piszę bo tego nie robię. Jestem fanem Kiyosakiego, ale nie fanatykiem i widzę jakie są różnice w rynku polskim i amerykańskim jeśli chodzi o nieruchomości. To co on robił w USA lata temu niekoniecznie da się robić w Polsce dzisiaj. Inwestowanie w nieruchomości może być dobre, ale osobiście (i subiektywnie) uważam, że inwestycje kapitałowe są bardziej zyskowne.
Masz rację, na giełdzie raczej nie grać za cudze pieniądze. Chodziło mi rzeczywiście o kupowanie nieruchomości przede wszystkim.
Nie mogę się zgodzić z tym, że nie należy inwestować pieniędzy z kredytów. Dobry kredyt to czasami jedyne źródło pieniędzy do zainwestowania. Kiedyś w jednej książce przeczytałam zdanie: “Pokaż mi milionera a udowodnię ci, że jest zadłużony po uszy” i za przykład podał m.in. Walta Disneya. Ostatnio czytałam książkę “Bogaty student”, gdzie autor opisuje jak inwestował kredyt studencki. Ja niestety jestem już na ostatnim roku, więc trochę za późno u mnie na taki kredyt, ale szkoda, że nie czytałam tej książki wcześniej. Kredyt na nowe auto czy telewizor – NIE, kredyt na przemyślaną inwestycję – TAK. Owszem inwestycja może nie wypalić, ale trzeba wierzyć, że UDA SIĘ i dążyć do CELU!
Podoba mi się twoje pozytywne nastawienie i optymizm. Tylko takie myślenie prowadzi do sukcesu. Jednak pierwsze straty uczą pokory.
“Pokaż mi milionera a udowodnię ci, że jest zadłużony po uszy”
Polecam przeczytać książkę Davida Bacha “Ruchome schody do fortuny”. On właśnie piszę o takich “bogatych” zadłużonych po uszy. Moim zdaniem nie na tym polega wolność finansowa że ścigają nas nasi wierzyciele. Dla mnie liczy się mój majątek netto (czy w uproszczeniu: majątek minus długi)
“Bogaty student”
Jest wiele ebooków o sukcesie, bogactwie i wielkim biznesie pisanych przez… studentów. Kochani jeśli chcecie się uczyć uczcie się od tych którzy to osiągnęli, a nie od kogoś kto tylko pisze, że to osiągnął. Ebooka może wydać każdy – to dobry i tani sposób na dochód pasywny. Mało tego krążą pogłoski, że Kiyosaki nie dorobił się na nieruchomościach i biznesach o których pisze ale właśnie na pisaniu książek!
Nie wiem kto to wymyślił by przeznaczać kredyt studencki na inwestowanie. To przecież tak jakby wyłudzać od państwa zasiłek dla bezrobotnych po to by go inwestować! To dokładnie to samo! Kredyt różni się od pożyczki tym, że jest przeznaczany na konkretny cel (w przypadku studenckiego kredytu jest to pomoc w utrzymaniu się na studiach). Jak okaże się, że nie realizowaliście celu możecie spodziewać się kar lub cofnięcia kredytu. Zastanawiam się jak wytłumaczycie się przed Urzędem Skarbowym z tego że nie mieliście na co kupić książek i zapłacić akademika, ale mieliście pieniądze na inwestowanie?! Przypominam, że przed egzekucją administracyjną nie chroni żadna forma prawna żadnej inwestycji dostępnej w Polsce!
Nie dajcie się namawiać na to by się zadłużyć po to by inwestować. Bierzecie na siebie duże ryzyko, a zarabia kto inny. Wiecie skąd się wziął ostatni kryzys na rynkach finansowych (2007/2008)? To było ledwie 3 lata temu, a ludzie już zapominają. Wziął się on z tego, że Amerykanie masowo zadłużali się kredytami hipotecznymi. W końcu bańka pękła.
Bogactwo bierze się z ciężkiej pracy i chodzenia pod górkę, a nie na łatwiznę z górki. Naszej wolności finansowej nikt inny nie sfinansuje, choć na pewno chętnie zarobi na naszych marzeniach i naszej naiwności. Nie dajcie się nabierać i nastawcie się na ciężką i mądrą pracę.
bardzo mądre słowa, naprawdę czytając to wyobrażam sobie siebie. Robię i robiłem właśnie to o czym kolego piszesz i powiem ci, że masz racje 100%. Takich stron trzeba więcej trzeba mobilizować młodzież młodszą i starszą. pozdrawiam autora strony
12% rocznie można dostać w Ukrainie. Ale ryzyko jest… :)